Szturmowcy nacjonaliści
Szturmowcy facebook
Szturmowcy tumblr
Szturmowcy instagram

Szturmowcy uczcili pamięć bohaterów Powstania Warszawskiego

 

W 74. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego stołeczni Szturmowcy złożyli hołd bohaterom walki o wolność i niepodległość polskiego narodu. Pierwszym miejscem, które postanowiliśmy odwiedzić był pomnik Jana Rodowicza "Anody" na warszawskim Ursynowie. Później, przy świetle zniczy złożyliśmy drugi wieniec na wolskim Cmentarzu Powstańców Warszawy, upamiętniając naszych niezłomnych przodków, których zbrojna walka o Polskę jest również dzisiaj inspiracją dla nas do walki o ocalenie polskiego narodu przed współczesnymi zagrożeniami.

 

Jan Rodowicz "Anoda" był członkiem Grup Szturmowych Szarych Szeregów - elitarnej organizacji bojowej polskiego podziemia w czasie II wojny światowej, do której symboliki i tradycji chcą nawiązywać współcześni Szturmowcy. "Anoda" brał udział w najważniejszych akcjach Grup Szturmowych. Dowodził m.in. sekcją "Butelki" podczas słynnej akcji pod Arsenałem, a także organizował ataki na niemieckie konwoje i posterunki oraz akcje odbijania polskich więźniów wywożonych do obozów.

 

"Anoda" brak także czynny udział w powstaniu warszawskim, gdzie walczył oczywiście w szeregach batalionu "Zośka" razem z innymi szturmowcami Szarych Szeregów.

Podczas walk na Powązkach w początku sierpnia został został ciężko ranny w lewe płuco. Za swoje męstwo został wówczas odznaczony orderem Virtuti Militari. W powstańczym szpitalu spędził miesiąc i krótko po jej opuszczeniu wziął udział w walkach na Czerniakowie, gdzie został ponownie ranny - tym razem odłamki strzaskały mu kości lewego ramienia. Nieprzytomny "Anoda" ocalał tylko dlatego, że do swoich pontonów zabrali go ewakuujący się przez Wisłę berlingowcy.

 

Ciężkie rany odniesione w 1944 nie zakończyły jednak wojennej kariery "Anody". Po wojnie szybko nawiązał kontakt z towarzyszami broni i zaangażował się w walkę z nowym, czerwonym okupantem. W wigilię 1948 roku został zatrzymany przez UB i po kilkunastu dniach brutalnego śledztwa, 9 stycznia 1949 roku został przez swoich bolszewickich oprawców zamordowany. Jego ciało mordercy wyrzucili z okna z 4. piętra, żeby upozorować samobójstwo i ukryć ślady tortur, m.in. klatkę piersiową wklęśniętą od skakania po niej...

 

Męstwo i niezłomność "Anody" oraz jego towarzyszy broni jest dla nas dzisiaj inspiracją do walki przeciwko ludziom i środowiskom, które współcześnie chcą zniszczyć nasz naród i oddać go w niewolę obcych państw i międzynarodowego kapitału. Starajmy się w tej walce być choć trochę tak ofiarni i odważni jak oni.

 

Cześć i chwała bohaterom!

Szturmowcy nacjonalizm